-
Poniedziałek, 27 września 2010
-
młody diabełek tasmański oglądał "Księżniczkę i żabę" teraz chodzi i całuje wszystko, jak podleci :)
-
-
Piątek, 24 września 2010
-
"czi, tery, pieć", Dorian liczy coś na kalendarzu, aż strach się bać co wylicza
-
z serii elementów drastycznych - Roman w kupie
-
jakże przejazdy komunikacją miejską byłyby łatwiejsze
-
w zasadzie to powinni stworzyć jakąś bajkę unisex, typu "świnka pipa w roli głównej Barbie
-
Dorian właśnie nasypał sam karmy dla psa w miseczkę i teraz biega za Nelsonem z bojowym okrzykiem "au oć, jeś" :)
-
starsze dziecię płci męskiej wczoraj jadąc autobusem na pytanie co chce oglądać, "świat małej księżniczki" czy "świnkę pepę" zawołał radośnie "tak, świnkę pipę"
-
a jednak udało mi się, po wielu miesiącach, prób i błędów, diabełek tasmański odszedł od stołu mówiąc "nie ce" :)
-
a jak tak dalej pójdzie, to będzie jedyną osobą, która będzie dziś jadła zupę dyniową, bo wciąga już drugi duży talerz, w garnku ubywa a jest dopiero 10.30
-
najlepszy komentarz do moich kulinarnych wyczynów, to najmłodsze dziecię wołające przed każdą łyżką "obra upa" :)
-
-
Sobota, 4 września 2010
-
zmieniam jamę choć idzie mi z oporem, dzisiaj muszę odwiedzić wszystkie trzy jamy :)
-
-
Piątek, 3 września 2010
-
wypełzam z jamy
-
kot z cicha zaczaił się na drukarce i straszy
-
to zależy jak na to spojrzeć, jeśli cierpliwość jest cnotą, to ja na na ten przykład jestem osobą niezwykle cnotliwą :)
-
hmmm, można więc rzec, że niecnie cię wykorzystał, w ewentualności mogę spełnić dwa życzenia lub podzielicie się obiadem :)
-